6.Ostatni dzień u Malfoy'ów
Minął już tydzień od pierwszej lekcji z Malfoy’em. Chłopak był pojętnym uczniem. Nadrobił już zaległości z 6 lat i nauczył się warzyć większość eliksirów, które Valentine zaplanowała go nauczyć. Mimo tego nie zapominał o kąśliwych uwagach jej na temat. Dziewczyna przyzwyczaiła się do tego. Nie pierwszy raz spotkała się z takim człowiekiem…
Był 29 sierpnia, już za 3 dni zacznie się szkoła. To dziś panna Grey miała dostać zapłatę za korepetycje. Już za dwie godziny pożegna się z państwem Malfoy. Co prawda, popołudniu będzie musiała wybrać się z Draconem na Pokątną, aby kupić podręczniki. Ciekawe, czy znajdzie w Hogwarcie przyjaciół…
Pierwsze promienie sierpniowego słońca wpadały na poddasze sierocińca im. Św. Brutusa w Londynie, budząc Valentine. Już za trzy dni opuści mury tego budynku, w końcu! Są to już moje ostatnie dni w świecie mugoli- myślała- Jeszcze tylko rok spędzę w szkole, później zacznę życie na własną rękę. Zostanę aurorem, może założę rodzinę i będę szczęśliwa… Mam jeszcze godzinę do lekcji z Malfoy’em, a potem już spokój…
Valentine zaczęła się ubierać. Nie zajęło jej to wiele czasu, gdyż nie miała w czym wybierać. Mimo to wyglądała cudownie.
Po chwili zaczęły się budzić jej współlokatorki: Emily, Gloria, Susan, Ann i Vanessa. Z tą ostatnią Grey czuła się najbardziej „związana”. Gdyby mieszkała w sierocińcu cały rok, zapewne zaprzyjaźniłaby się z nią, ale nie było jej to dane. Nikt nie wiedział tam o jej zdolnościach, prócz pani Fuchs. Z tymi myślami dziewczyna zeszła na śniadanie.
Jadalnia- było to duże pomieszczenie z poustawianymi pośrodku piętnastoma stołami, połączonymi w całość. Ściany pokrywała szara, brudna farba, która, w niektórych miejscach odpadała wraz z tynkiem.
Każdy wychowanek sierocińca miał przydzielone miejsce przy stole. Przed zjedzeniem posiłku, trzeba było stanąć w kolejce do kuchni, aby go dostać, poczym zająć swoje miejsce i czekać, aż wszyscy to zrobią. Dopiero wtedy można było delektować się ohydnym jedzeniem.
Tak też było i dzisiaj. Śniadanie skończyło się po półgodzinie. Valentine poszła do Malfoy Manor zaraz po posiłku.
***
Dracon już piętnaście minut przed umówioną porą czekał na Valentine. Sam się nie chciał do tego przyznać, ale nie wyobrażał sobie po tak krótkim czasie życia bez tych lekcji. Kiedy mógł przebywać z nią sam na sam. Uwielbiał, gdy stawała za nim podczas warzenia eliksirów. Miał ochotę ją przytulić, pocałować. Lubił jej bliskość, ale nie miał teraz szans na nic więcej. Ona ma zasady. Nigdy nie związałaby się z uczniem. Co z tego, że jest w jej wieku? Nie wiedział, że gdyby inaczej się zachowywał, los potoczyłby się inaczej.
Dzisiaj miały odbyć się już ostatnie zajęcie, po czym mieli razem udać się na Pokątną.
Valentine nie spóźniła się, nigdy tego nie robiła. Od razu zaczęła zajęcia. Po dwudziestu minutach Draco nie wytrzymał, nie miał już siły ukrywać swoich uczuć.
-Valentine, ja nie mogę tak dłużej, czemu ty mnie traktujesz jak jakiegoś zwykłego ucznia?- zapytał- A jak mam Cię traktować- odpowiedziała pytaniem na pytanie- Przecież znam Cię tylko tydzień i jesteś moim uczniem. Zrozum, moje uczucia nie grają większej roli, ale wybacz, powinnam już iść do twojej matki. Dokończ eliksir, ja do Ciebie jeszcze wpadnę, aby zobaczyć, jak sobie z nim poradziłeś- Valentine to powiedziawszy wyszła z gabinetu Dracona i udała się do salonu, aby spotkać się z panią Malfoy.
***
- Dzień dobry pani Malfoy, wzywała mnie pani? -powiedziała to wchodząc do pomieszczenia Valentine. Salon był w1ielkim pomieszczeniem. Na środku stał stolik, naokoło niego były ustawione kanapy. Pod ścianą stał wielki kominek, przed którym ustawione były dwa fotele. Na jednym z nich siedziała pani Malfoy.
- Witaj Valentine, usiądź koło mnie. Dziś przyszedł czas zapłaty za twoją pracę. Mam nadzieję, że to wystarczy- powiedziawszy to Narcyza położyła na stół pełną sakiewkę galeonów –Ależ pani Malfoy, nie trzeba było, nie wiem, co powiedzieć…- Panna Grey była naprawdę zmieszana
-Mam jeszcze jedną prośbę. Za dwa dni organizujemy razem z Lucjuszem bal pożegnalny dla Dracona. Chcielibyśmy, abyś towarzyszyła mojemu synowi w nim
–Ale ja nie mam się w co ubrać...
- O to się nie martw, Madame Malkin poradzi na to. Oczywiście ja z Lucjuszem zapłacimy za suknie i dodatki. Potraktuj to jako podziękowanie za czas, który poświęciłaś Draconowi. Będziecie pięknie wyglądać razem.
–Dziękuję pani Malfoy- tylko to mogła wydukać dziewczyna. Valentine nie mogła uwierzyć w zaszczyt, jaki ją spotkał. Malfoy będzie zaskoczony i zachwycony, a ona, cóż będzie musiała wytrzymać jego towarzystwo. W sumie nie jest taki zły. Ciekawe, czemu Pansy z nim nie pójdzie?
***
-Draco powinniśmy już iść na Pokątną- powiedziała wchodząc do gabinetu Valentine. Skorzystamy z sieci Fiu?
- Tak. Moja matka zaprosiła Cię na bal?- Musiał to wiedzieć
-Tak- dziewczyna była wyjątkowo rozmowna
–Zgodziłaś się? –Malfoy nie dał za wygraną
-Tak- krótka, zwięzła odpowiedź padła z ust Grey
–To musimy wybrać się do Madame Malkin. Lepiej chodźmy teraz, bo możemy potem nie zdążyć...
Chwilę później Draco wziął piękne pudełko z proszkiem Fiu. Wrzucił pyłek do ognia w kominku i sam tam wszedł, po czym wypowiedział nazwę ulicy i zniknął. To samo zrobiła Valentine.
Na zawsze wasza Valentine 9/03/2007 16:07:51 [
Powrót]
Komentuj
Sorki, rozpędziłam się;-)
Angel 15/03/2007 17:24:08
| brak www IP: 83.9.42.3
new na angel-heart-in-darkness.blog.onet.pl i zlote-piora.blog.onet.pl Pozdr. i zapraszamy;-)
Angel 15/03/2007 16:55:45
| brak www IP: 83.9.42.3
U mnie nowa notka. Wpadnij jak chcesz. :) :) :)
Ania 15/03/2007 12:14:54
| brak www IP: 83.11.32.77
Zły adres podałam :/ Sorka. I jeszcze raz buźka! :P :D :))
Pola 13/03/2007 18:30:12
| brak www IP: 83.8.208.45
Nata! Świetnie piszesz! Oby tak dalej! Dawaj szybko kolejny rozdział! Nie mogę się doczekać! Buźka! :*
PS Mam nowego bloga! Wpadaj i komentuj!
Pola 13/03/2007 18:28:47
| brak www IP: 83.8.208.45
Nie ma new notki:(
Ami92 12/03/2007 17:56:40
| brak www IP: 83.8.110.245
Zapraszam na mój nowy blog, (najlepszy)=), tamtego skasuję
Ami92 11/03/2007 08:46:37
| brak www IP: 83.8.89.214
Opis fajny, ale... Zlituj się, kosmici porwali matkę Malfoya? Od kiedy ona jest taka miła? Zawłaszcza dla tych, któży stoją od niej niżej na drabinie społecznej... Dziwne. Ogółem notka w porządku, fajnie opisujesz wystrój wnętrz. Pozdr-
ps. New na sirius-black.blog.onet.pl
Angel 10/03/2007 17:58:47
| brak www IP: 212.2.99.43
Suuper, poprostu nota jest booska!
Ami92 10/03/2007 15:45:36
| brak www IP: 83.8.105.244
podoba mi się twój blog dodałam cię do ulubionych o teraz od poczatku zaczne czytać twoje opowiadanie bo tak mi isę podoba...przeczytałam je już dwa razy zapraszam do mni8e na opowiadanie o miłosci
pozdro cya:*
oleńka15 10/03/2007 14:44:40
| brak www IP: 89.78.177.98
Szablon by RiLa_Loyter
Więcej dodatków na RiLa_Loyter